Sukces SpaceX. SN10 wylądował, później eksplodował

Zeszłej nocy czasu polskiego (3/4.03) SpaceX przeprowadziło kolejny lot testowy, podczas którego Starship SN10 wylądował po wcześniejszym wejściu na wysokość 10 km. Początkowo wydawało się, że test się nie odbędzie. Podczas pierwszej próby silniki Raptor pracowały ze zbyt dużą mocą, więc komputer przerwał procedurę na 0,1 sekundy przed startem. Zespołowi SpaceX udało się jednak zmienić limity mocy i z ponad 2 godzinnym opóźnieniem test mógł się odbyć.

Jak zwykle bywa przy okazji kolejnych głośnych testów w Boca Chica, także i tym razem transmisje na żywo śledziło kilkaset tysięcy widzów z całego świata. Sam Elon Musk prognozował 60% szans na w pełni udany test SN10. Pomimo tego, że pojazd po kilku minutach od lądowania został zniszczony, doskonale widać postęp w rozwoju kolejnych prototypów.

Cała relacja wideo dostępna jest poniżej:

Początkowe problemy

W trakcie przygotowywania infrastruktury do startu okazało się, że awarii uległ jeden z zaworów ciśnieniowych w okolicy stanowiska startowego. Po kilkudziesięciu minutach awaria została usunięta. Kolejny problem pojawił się już po odpaleniu silników Raptor. Pierwsza próba lotu na 10 km została przerwana przez komputer pokładowy statku Starship SN10 na 0,1 sekundy przed startem. Silniki działały w pełni, jednak nie doszło do zwolnienia blokad na platformie startowej. Tu z kolei okazało się, jak przekazał szef SpaceX, że silniki pracowały ze zbyt dużą mocą, która musiała zostać skorygowana.

Start, lot i lądowanie

Drugie podejście do startu, już po korekcie w oprogramowaniu prototypu przebiegło gładko. Statek wystartował i lot na wysokość 10 km odbył się bez zakłóceń. Także sam proces wyłączania kolejnych silników wyglądał zdecydowanie lepiej niż w trakcie poprzednich dwóch testów. Bez szarpania czy pożarów. Widać, że SpaceX odrobił lekcję i wdrożone poprawki się sprawdzają.

Drugą fazą lotu było swobodne spadanie, które także przebiegło poprawnie i bez problemów. Awionika zrobiła to, co do niej należało i cała faza opadania była stabilna.

W ostatniej fazie lotu SN10 przeprowadził manewr “flip”, wykorzystując do tego wszystkie trzy silniki Raptor. To zmiana, bo do tej pory wykorzystywano tylko dwa z nich, a w przypadku SN9 jeden z silników nie odpalił. Było to swego rodzaju zabezpieczenie przed awarią, jak się okazało, skuteczne. Samo lądowanie nie przebiegło do końca bezproblemowo. Z dostępnych obecnie informacji wynika, że nie wszystkie podpory opadły, dodatkowo manewr lądowania odbywał się z wykorzystaniem jednego, a nie dwóch silników. Ostatecznie jednak prototyp SN10 wylądował na lądowisku.

Tak wyglądał lot i lądowanie w obiektywie Jacka Beyera:

Kompozycja zdjęć ze startu i lądowania SN10. Źródło Twitter.com/@thejackbeyer - Jack Beyer
Kompozycja zdjęć ze startu i lądowania SN10. Źródło Twitter.com/@thejackbeyer – Jack Beyer

Niespodziewany finał

Spektakularne lądowanie na jednym Raptorze mimo tego, że było dość “twarde” nie zapowiadało wybuchowego finału. Wydawało się, że pożar, który się pojawił uda się opanować. Niestety, kilka minut po lądowaniu doszło do spektakularnej eksplozji, która wyniosła SN10 na kilkadziesiąt metrów w górę. Na ten moment nie są znane przyczyny eksplozji, jednak jest możliwe, że doszło do rozszczelnienia zbiornika z metanem i pozostałe paliwo w kontakcie z gorącymi elementami rakiety eksplodowało. Nie zmienia to jednak faktu, że Starship wylądował w jednym kawałku po raz pierwszy w historii.

Starship to najnowsza generacja statków kosmicznych i rakiet nośnych firmy SpaceX. Docelowo pojazd ma być w stanie zabrać nawet 100 osób w kosmos. Średnica kadłuba to 9 metrów, wysokość około 120 metrów. Pojazd składa się z rakiety nośnej (Super Heavy) oraz orbitera (Starship), którego prototypy, oznaczone jako SN, są obecnie testowane w Boca Chica. Po serii udanych skoków z eksperymentalnymi silnikami Raptor, SpaceX wykonało loty próbne egzemplarzy SN8 i SN9. Oba loty zakończyły się eksplozją przy lądowaniu, jednak pozostałe cele zostały spełnione i testy można uznać za w większości udane. Teraz swoją rundę testową rozpocznie SN11.

Grafika ilustracyjna: SpaceX
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Piotr Karcz

Informatyk z pasji i powołania. Prognosta i synoptyk, miłośnik fotografii i historii.

© 2021 INCUS Group