wulkan Grímsvötn

To chyba ostatnia rzecz, której potrzebujemy w najbliższym czasie. Islandzki wulkan Grímsvötn, który kilka lat temu spowodował utrudnienia w ruchu lotniczym, może się ponownie budzić. To zła wiadomość, szczególnie dla branży lotniczej, która w ostatnich miesiącach przechodzi najpoważniejszy kryzys od kilkudziesięciu lat!

Wulkanolodzy z Islandzkiego Biura Meteorologicznego podwyższyli stopień ostrzeżenia dla lotnictwa z zielonego na żółty z powodu rosnącej aktywności w okolicach wulkanu Grímsvötn. To pokłosie serii lekkich, ale płytkich wstrząsów, które notuje się w rejonie przynajmniej od lata tego roku. Co więcej, wzrosła aktywność geotermalna w okolicy, poziom wody w jeziorze pod lodowcem wzrósł, a teren się wypiętrza. Już teraz zmiany gruntu są większe niż przed poprzednią erupcją, która miała miejsce w maju 2011 roku.

Wulkan Grímsvötn zagrożeniem dla samolotów

Po erupcjach Eyjafjallajökull w 2010 i Grímsvötn w 2011, europejska branża lotnicza bacznie obserwuje każde nawet czknięcie islandzkich wulkanów. Zapowiadana od 2010 roku erupcja wulkanu Katla, która mogłaby sparaliżować ruch nad większością północnej półkuli póki co nie nadeszła. Mimo tego spokój na wyspie ognia i lodu nie trwał długo. Po dziewięciu latach od poprzedniego wybuchu, wulkan Grímsvötn może szykować się do kolejnej erupcji. Według islandzkich wulkanologów, spoczywający pod lodowcem Vatnajökull wulkan wykazuje oznaki przebudzenia. Od kilku miesięcy obserwuje się wzmożoną liczbę płytkich wstrząsów, a teren destabilizuje się. Co więcej, lodowiec topi się, a z kraterów wydobywa się większa ilość gazów. Ich skład wskazuje na obecność płytkich zasobów magmy, a deformacja gruntu na wzrost ciśnienia w komorze. Podniósł się również poziom wody w podlodowcowym jeziorze.

Grímsvötn wybucha regularnie, średnio co 8-10 lat. Jego erupcje trwają zazwyczaj około 2 tygodnie i nie są gwałtowne. Emitują jednak groźny dla samolotów pył wulkaniczny, który uszkadza silniki, zdziera farbę z kadłuba i rysuje szyby w kokpicie. Przelot przez taką chmurę to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa pasażerów i załogi. Nawet krótki lot w rzadkim obłoku pyłów może spowodować wyłączenie silników i ich zacementowanie. Z tego też powodu podczas poprzedniej erupcji tego wulkanu w maju 2011 roku, jak i rok wcześniej, podczas słynnej erupcji Eyjafjallajökull, loty nad Europą zostały ograniczone. Tylko wiosną 2010 roku odwołanych zostało z tego powodu ponad 100 tys. lotów.

Mapa kodów zagrożenia dla lotnictwa ze strony islandzkich wulkanów. Mapa aktualizuje się na bieżąco. Źródło: IMO

Jeżeli wulkan Grímsvötn wybuchnie, skutki dla branży lotniczej mogą być opłakane. Przy odpowiednim ułożeniu wiatru górnego, popiół mógłby rozprzestrzenić się nad Europą i północnym Atlantykiem. To oznacza uziemienie większości rejsów za ocean, ale także tych wewnątrz Starego Kontynentu. A dobie pandemii koronawirusa i miliardowych strat to byłby wyrok śmierci dla części linii lotniczych, lotnisk, czy firm związanych z lotnictwem.

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Robert Marcinowicz

Blogger lotniczy, koordynator operacji lotniczych w Porcie Lotniczym Gdańsk, meteorolog z zamiłowania. Autor tekstów o tematyce meteorologicznej, astronomicznej, transportu kosmicznego, klimatologicznej, geologicznej i lotniczej. Synoptyk i nowcaster Sieci Obserwatorów Burz

Dodaj komentarz

© 2020 INCUS Group