latający człowiek jetpack

Do niecodziennego zdarzenia doszło nad Los Angeles. Do lądującego na lotnisku w Los Angeles zbliżył się… latający człowiek!

W niedzielę, 30. sierpnia popołudniu (w nocy z 30. na 31. sierpnia czasu polskiego) do samolotu linii lotniczych American Airlines, lądującego w Los Angeles zbliżył się… latający człowiek! Piloci zgłosili ten fakt wieży kontroli lotów. Kilka sekund później załoga innego rejsu potwierdziła zdarzenie. Ich również minął człowiek z plecakiem odrzutowym, lecący mniej więcej na ich wysokości. Kontrolerzy z kolei nakazali zachowanie ostrożności innym samolotom w okolicy. Incydent się już jednak nie powtórzył. Teraz FAA prowadzi śledztwo w sprawie incydentu. Pilota jetpacka poszukuje także policja.

Latający człowiek nad Los Angeles!

Choć może to brzmieć jak science-fiction, istnieją już w pełni działające plecaki odrzutowe. Tzw. jetpacki pozwalają jednak na krótkie i zazwyczaj niskie loty. Tym razem jednak było inaczej. Operator jednego z takich urządzeń wzbił się na wysokość około kilometra (3000 stóp) i minął w odległości niecałych 300 metrów (około 300 jardów) lądujący w Los Angeles samolot linii American Airlines. Dosłownie kilka sekund po tym, jak rejs American 1997 zgłosił incydent wieży w Los Angeles, piloci samolotu linii SkyWest Airlines, również poinformowali o bliskim przelocie człowieka w jetpacku.

“Tower, American 1997. We just passed a guy in a jetpack,”
“OK, thank you. Were they off to your left side or right side?”
“Off to the left side, maybe 300 yards or so, about our altitude.”

Zagrożenie zostało zgłoszone do załogi jeszcze jednej maszyny podchodzącej do lądowania. Był to samolot linii JetBlue, który leciał kilkanaście kilometrów za American 1997. Mimo intensywnego wypatrywania intruza przez pilotów, tajemniczy, latający człowiek już się nie pojawił.

Teraz incydent bada Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) we współpracy z Narodową Agencją Bezpieczeństwa Transportu (NTSB). Operatora jetpacka szuka także policja. Pojawiły się jednak opinie, że intruzem wcale nie był człowiek. Eksperci w zakresie obsługi latających plecaków twierdzą, że głośne, paliwożerne i ciężkie urządzenie dość łatwo byłoby namierzyć, zwłaszcza że lot odbył się nad dość gęsto zaludnionym regionem. Za prawdopodobną przyjmuje się więc wersję, że piloci widzieli… manekina podczepionego pod drona!

Niezależnie od tego czym, lub kim był widziany przez pilotów obiekt, operatorowi grozi kara wysokiej grzywny za naruszenie bez zgody strefy kontrolowanej portu lotniczego. Może również odpowiadać karnie za sprowadzenie zagrożenia kolizją w ruchu lotniczym i naruszenie strefy bezpieczeństwa wokół samolotu pasażerskiego. Sprawcy incydentu grozi nawet kara więzienia.

Zdjęcie ilustracyjne: Jetman Dubai
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Robert Marcinowicz

Blogger lotniczy, koordynator operacji lotniczych w Porcie Lotniczym Gdańsk, meteorolog z zamiłowania. Autor tekstów o tematyce meteorologicznej, astronomicznej, transportu kosmicznego, klimatologicznej, geologicznej i lotniczej. Synoptyk i nowcaster Sieci Obserwatorów Burz

Dodaj komentarz

© 2020 INCUS Group