COVID-19 w samolocie

Lotnictwo to jedna z najbardziej stygmatyzowanych gałęzi transportu na świecie. Jeszcze w erze przed pandemią koronawirusa, było celem ataków, głównie ze strony organizacji ekologicznych. Choć jest to branża, która najszybciej redukuje swój ślad węglowy, nadal jej krytyka opiera się o dane sprzed 20-30 lat. Teraz, w erze COVID-19 można poczuć się, jakby podróż w samolocie oznaczała od razu zakażenie. Czy tak jest faktycznie?

Okazuje się, że nie. Tak jak wielokrotnie podkreślali przewoźnicy, organizacje lotnicze, producenci, a nawet część epidemiologów, szanse na zarażenie się COVID-19 w samolocie są znikome. Nawet jeśli żaden z pasażerów nie nosi maseczki w czasie lotu, to konstrukcja foteli, systemu klimatyzacji, presuryzacji kabiny, czy filtrowania powietrza redukują niemal do zera prawdopodobieństwo zakażenia na pokładzie. Jeżeli dodamy do tego maseczki, dystans społeczny w przestrzennych terminalach, oraz dezynfekcję samolotów podczas nocnych postojów, to prędzej zostaniemy porażeni piorunem, niż zarazimy się koronawirusem podczas podróży lotniczych!

Jasny głos IATA: samoloty są najbezpieczniejsze!

Jednym z pierwszych obostrzeń, związanych z pandemią koronawirusa SARS-CoV 2 było zamknięcie granic. Także tych powietrznych. W późniejszych etapach część obostrzeń była luzowana, jednak nierównomiernie. W czasie gdy w większości krajów Unii Europejskiej, EWG i strefy Schengen ruch lądowy i morski praktycznie wróciły do normy, ruch lotniczy nadal jest ograniczany mniej lub bardziej sztucznymi restrykcjami. Wprowadzane na ostatnią chwilę, bezsensowne zakazy lotów, obowiązek wypełnienia kart lokalizacyjnych, czy stosowany przez ponad dwa tygodnie nakaz blokowania połowy miejsc w samolotach to tylko część obostrzeń wprowadzonych w Polsce. Część krajów, takich jak Wielka Brytania, Norwegia, czy Islandia wprowadziły obowiązkowe kwarantanny, ale tylko jeśli przylecimy samolotem.

Działania te są mocno krytykowane przez branżę lotniczą. Samoloty pasażerskie posiadają bowiem filtry HEPA, które zatrzymują 99,9% bakterii, grzybów i wirusów, które mogą unosić się w kabinie samolotu. Nawiew w samolocie tłoczy powietrze z góry i odsysa je przy podłodze, co znacznie ogranicza unoszenie się aerosoli i wirusów. Dodatkowo wysokie fotele zapobiegają rozprzestrzenianiu się mikroorganizmów, które sami wydalamy. Działania te wprowadzono wiele lat temu, jako zabezpieczenie przed niepożądanymi skutkami lotu wielu osób w hermetycznej kabinie ciśnieniowej. Teraz okazują się kluczowe w walce z epidemią.

Jak informuje Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych (IATA), na 1,2 mld podróżnych w okresie od 1 stycznia tego roku, COVID-19 potwierdzono u… 44 osób! To mniej niż jedna na 27 mln pasażerów – zdecydowanie mniej niż w jakimkolwiek innym środku transportu zbiorowego. Co więcej, symulacje przeprowadzone przez Boeinga, Airbusa i Embraera udowodniły, że systemy filtracyjne w ich samolotach zatrzymują niemal 100% wirusów w powietrzu. Całkowita wymiana miksu powietrznego w samolocie pasażerskim następuje co 2-3 minuty. Dodatkowa bariera fizyczna w postaci maseczek powoduje, że ryzyko rozprzestrzenienia COVID-19 w samolocie jest niemal zerowe, bowiem większość zanotowanych przypadków miała miejsce przed wprowadzeniem obowiązku noszenia maseczek podczas lotu.

Ryzyko zakażenia COVID-19 w samolocie

Zagrożenie oczywiście istnieje, ale jest ono marginalne. Dużo częściej dochodzi do porażeń piorunem na terenie Polski (kilka osób rocznie), niż miało miejsce zakażeń w samolocie. Doradca medyczny IATA, dr. David Powell podkreśla, że dane mogą być niedoszacowane. Jednak nawet jeśli wykrytych zostało tylko 10% zakażeń, to nadal szanse na zarażenie na pokładzie wynoszą 1 do 2,7 mln. W przypadku ruchu drogowego, na milion mieszkańców Polski, rocznie ginie około 75 osób (dane za 2017 rok). Oczywiście wzrost ruchu pasażerskiego oznacza większą ilość potencjalnych zachorowań podczas lotu, jednak nadal jest ono marginalne.

Zagrożeniem są osoby, które CODIV-19 załapią przed wejściem na lotnisko. Tu jednak działają inne zalecenia IATA, czy regulacje krajowe. Poza maseczkami, pasażerowie mają mierzoną temperaturę na wejściu do terminala, lub kontroli bezpieczeństwa. Odstęp między pasażerami w kolejkach jest większy, porty stawiają na automatyzację, a w autobusach lotniskowych zmniejszono limit osób. Jeśli do tego dodamy testy wirusowe przed wylotem, to transmisja wirusa między krajami zmaleje i to drastycznie. Problemem, między innymi w Polsce, nie są jednak zakażenia z zewnątrz, ale lokalna emisja – pomiędzy ludźmi niestosującymi się do zaleceń, czy wręcz negującymi epidemię.

Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Robert Marcinowicz

Blogger lotniczy, koordynator operacji lotniczych w Porcie Lotniczym Gdańsk, meteorolog z zamiłowania. Autor tekstów o tematyce meteorologicznej, astronomicznej, transportu kosmicznego, klimatologicznej, geologicznej i lotniczej. Synoptyk i nowcaster Sieci Obserwatorów Burz

Dodaj komentarz

© 2020 INCUS Group