fot. Szopamonika85/ Sieć Obserwatorów Burz trąba lądowa

Zjawisko, które miało miejsce dziś w rejonie Żor i Pszczyny to tzw. trąba lądowa. Ze wstępnych ustaleń wynika, że mogła krótkotrwale dotknąć ziemi – sugerują to nagrania nisko zawieszonego leja, oraz informacje o interwencjach straży w rejonie. Czym różni się od trąby powietrznej, czy leja kondensacyjnego? Czy była tym samym zjawiskiem, które zrównało z ziemią miejscowości w Czechach? I czy będą one częstsze z powodu zmian klimatu?

20. lipca około godziny 13:45 w rejonie Żor i Pszczyny pojawił się nisko zawieszony lej kondensacyjny, związany z przechodzącą tam chmurą Cumulonimbus. Zjawisko trwało kilka do kilkunastu minut. Według wstępnych ustaleń mogło ono dotknąć ziemi, jednak najpewniej na niezamieszkałych terenach, stąd brak informacji o większych szkodach. Wystąpiło na obszarze, który nie był objęty prognozą burzową, ani też nie było związane z takową. Choć lej wyglądał okazale i mógł przynieść skojarzenia z amerykańskimi tornadami, a nawet trąbą powietrzną, która niedawno zniszczyła kilka miejscowości w Czechach, to było to słabsze, ale nadal groźne i trudne do przewidzenia zjawisko. Jeśli dotknęło ono ziemi, mieliśmy wówczas do czynienia z trąbą lądową.

Trąba lądowa to dość rzadkie i nadal tajemnicze zjawisko meteorologiczne, na pierwszy rzut oka podobne do tornada. Fakt, oba można w języku polskim określić mianem trąby powietrznej (wiru powietrznego, powiązanego z chmurą i dotykającego powierzchni ziemi), jednak są to dwa różne fenomeny. Tornada, czyli trąby powietrzne związane z mezocyklonem, powstają wyłącznie z superkomórek burzowych, czyli chmur Cumulonimbus, posiadających rotujący prąd wstępujący (mezocyklon). Są one dość łatwe do przewidzenia – nowoczesne modele numeryczne potrafią przewidzieć warunki do ich rozwoju, a radary meteorologiczne mogą śledzić superkomórki. Z tego powodu możliwe jest wydanie wstępnego ostrzeżenia nawet na kilka godzin przed zejściem trąby, oraz ostrzeganie na bieżąco przed groźnymi burzami.

W przypadku trąb lądowych sytuacja nie wygląda już tak prosto. Śledzenie ich za pomocą radarów jest praktycznie niemożliwe z powodu rotacji jedynie w obrębie części podstawy chmury. Często oddziaływaniu leja nie ulegają opady wewnątrz chmury, przez co na skanie radarowym rotacja jest niewidoczna (radar wychwytuje krople wody o średnicy powyżej kilku milimetrów, znacznie większe niż te, które tworzą samą chmurę). Dodatkowo, teoretycznie rzecz biorąc, trąby lądowe i leje kondensacyjne mogą pojawiać się przy niemal każdym spływie chłodnego powietrza nad cieplejszą ziemię. Istnieje nawet teoria mówiąca o tym, że praktycznie każda chmura Cumulus i Cumulonimbus posiada przynajmniej słabą rotację w obrębie prądu wstępującego. Na szczęście jednak rzadko jest ona w stanie stworzyć lej.

Do powstania trąby lądowej potrzeba kilku czynników. Po pierwsze, kontrastu termicznego wraz z wysokością, czyli pewnego stopnia niestabilności powietrza. Nie może ona jednak być zbyt wysoka – wówczas zazwyczaj rozwój chmur burzowych jest gwałtowny i prędzej powstanie tornado niż trąba lądowa. Dodatkowo muszą występować albo uskoki wiatru, albo wirowość w dolnej troposferze. Wówczas, przy odpowiednio silnych prądach wstępujących, takie “poskręcane” powietrze może zostać zassane do wnętrza chmury, gdzie zaczyna obracać masą wody, tworząc lej kondensacyjny. Przy odpowiednio silnym prądzie wstępującym i uskokach, możliwe jest wytworzenie leja dotykającego ziemię – trąbę lądową.

Zazwyczaj są one słabsze od tornad – najczęściej nie przekraczają siły EF-1, choć zdarzały się i EF-3, więc o sile umiarkowanego tornada. Na szczęście, te zjawiska są bardzo rzadkie – w ciągu roku w Polsce pojawia się ich kilka, w ostatnich latach średnio 2-3 rocznie. Znacznie częstsze są ich morskie odpowiedniki, czyli trąby wodne, takie jak te, które wystąpiły w poniedziałek nad Bałtykiem i pojawiły się dziś ponownie. Są to zjawiska rzadkie, ale nie nietypowe. Podobnie jak tornada, których w ciągu roku w Polsce mamy średnio około 6-8, są zjawiskami typowymi dla naszej części Europy. Wraz ze zmianami klimatu najpewniej ich ilość nie wzrośnie lawinowo, choć możliwe że będzie ich nieco więcej. Wzrośnie natomiast prawdopodobieństwo gwałtownych burz, a wraz z nimi tych silniejszych tornad.

Opracowanie: Robert Marcinowicz, Stowarzyszenie Sieć Obserwatorów Burz

Grafika ilustracyjna- Autorski System Raportów Sieci Obserwatorów Burz, użytkownik Szopamonika85, Żory

Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Robert Marcinowicz

Blogger lotniczy, koordynator operacji lotniczych w Porcie Lotniczym Gdańsk, meteorolog z zamiłowania. Autor tekstów o tematyce meteorologicznej, astronomicznej, transportu kosmicznego, klimatologicznej, geologicznej i lotniczej. Synoptyk i nowcaster Sieci Obserwatorów Burz

© 2021 INCUS Group