Falcon Heavy od SpaceX znów poleci

Falcon Heavy, superciężka rakieta SpaceX poleci w kolejny lot! Rakieta, która ma za sobą trzy udane starty i próby odzyskania bocznych boosterów. Do tej pory tylko raz wylądowały wszystkie trzy człony na raz – w misji ARABSAT-6A.

Po spektakularnym sukcesie jakim był pierwszy, testowy lot rakiety Falcon Heavy z Teslą Roadster na pokładzie wydawało się, że będziemy częściej oglądać jej starty. Niestety, poza dwoma następnymi lotami komercyjnymi, które odbyły się w 2019 roku, zapotrzebowanie na rakietę okazało się niewielkie. Co więcej, większość swoich prac, SpaceX skupiło na następnej generacji statków – serii Starship. 9 lutego NASA ogłosiła jednak, że Falcon Heavy wyniesie na orbitę dwa pierwsze moduły mającej orbitować wokół księżyca stacji Lunar Gateway. To nie jedyne zamówienie na lot tej maszyny. Wiele wskazuje na to, że kolejna misja ku Jowiszowi również rozpocznie się od startu na najcięższej, obecnie operacyjnej, rakiecie SpaceX.

Najcięższa rakieta SpaceX w użyciu

Projekt Falcon Heavy sięga praktycznie początków SpaceX, czyli 2003 roku. Znana wówczas nieoficjalnie jako Falcon 1 Heavy rakieta, podobnie jak jej ostateczna wersja, miała się składać z trzech, połączonych boosterów rakiety Falcon 1. Plany te jednak szybko porzucono, na korzyść rozwoju większego pojazdu, jakim jest Falcon 9. Pierwsze, oficjalne plany odnośnie Falcona Heavy sięgają 2011 roku, jednak projekt okazał się bardziej skomplikowany niż zakładała firma Elona Muska. Nie wystarczyło po prostu połączyć ze sobą trzech członów i jednocześnie ich odpalić. Projekt cierpiał z powodu opóźnień, jednak ostatecznie wystartował z powodzeniem 6. lutego 2018 roku.

Kolejne dwa loty Falcon Heavy odbył w 2019 roku w misjach ARABSAT-6A, oraz STP-2. W 2020 roku mimo kilku wcześniejszych kontraktów, nie odbył się żaden lot tej rakiety i prawdopodobnie w 2021 roku również jej nie ujrzymy na platformie startowej. Opóźnienia projektu, oraz zwiększenie osiągów tańszych w eksploatacji Falconów 9 sprawiło, że wcześniejsze umowy albo przeniesiono właśnie na rakiety F9, albo anulowano je na korzyść rakiet Delta IV Heavy, czy Ariane 5. Mimo tego, SpaceX nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa i ma w planach przynajmniej dwie, duże misje w których Falcon Heavy ma spore szanse być rakietą nośną.

Świetlana przyszłość dla superciężkich rakiet

Opóźnienia dotknęły nie tylko Falcona Heavy, ale również rakietę SLS od NASA. Pojazd, który ma wynieść w 2024 roku pierwszą od ponad pół wieku, załogową misję na Księżyc ma kolejne problemy. Próba statycznego zapłonu sprzed miesiąca wykazała problemy w jednym z silników. Widmo opóźnień, oraz rosnące koszty projektu postawiły pod znakiem zapytania wyniesienie w terminie dwóch, pierwszych modułów stacji Lunar Gateway. Na szczęście NASA już kilka lat temu zapoczątkowała projekt współpracy w ramach lotów księżycowych z prywatnymi firmami. Dzięki temu możliwe jest dotrzymanie terminu, oraz wyniesienie obu członów jednocześnie, za pomocą rakiety Falcon Heavy.

Rosną także szanse na start misji Europa Clipper na Falconie Heavy. 25. stycznia r. Kongres USA uznał, że lot sondy na pokładzie rakiety SLS może być nierealny z powodu opóźnień w produkcji i wysoce prawdopodobnego braku dostępnego pojazdu. Z tego też powodu, zadanie przekazano pierwszej w kolejce, komercyjnej firmie, którą jest SpaceX. Lot na Jowisza potrwa 6 lat i będzie wymagał przynajmniej jednego manewru asysty grawitacyjnej. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Europa Clipper wystartuje w październiku 2024 roku, a na orbitę Jowisza wejdzie w kwietniu 2030 roku.

Ze względu na optymalizację kosztów i relatywnie niski koszt wyniesienia ładunku rakietą SpaceX, spodziewać się można wzrostu startów najcięższych rakiet w najbliższym czasie. NASA to dopiero początek, który jasno pokazuje jak wielką przewagę ma firma Elona Muska nad pozostałą konkurencją. Koszt wyniesienia jednego kilograma ładunku na orbitę za pomocą Falcona Heavy to około 4000 zł. Dla porównania, taki sam ładunek, wyniesiony promem kosmicznym kosztował równowartość 113 tys. zł.

Relację z przebiegu ostatniej jak do tej pory misji znajdziecie poniżej:

Wyścig na Księżyc – po co stacja Lunar Gateway?

Orbitująca wokół Księżyca stacja Lunar Gateway ma być swoistym hubem przesiadkowym. Jej dwa pierwsze elementy to część programu Artemis, którego celem jest powrót ludzi na powierzchnię naszego naturalnego satelity, a w dalszej perspektywie założenie tam stałej bazy. Właśnie dla usprawnienia przepływu ludzi potrzebna jest na orbicie stacja przesiadkowa. Jej stałą załogę ma stanowić początkowo 4 astronautów. Po jej rozbudowie na przełomie lat ’20 i ’30 XXI wieku, może służyć jako platforma do lotów na Marsa, oraz obóz szkoleniowy przed podróżami międzyplanetarnymi. Będą tam prowadzone także badania.

Sama stacja będzie znacznie mniejsza od ISS (Międzynarodowa Stacja Kosmiczna). W jej budowę, poza NASA zaangażowane są ESA (Europejska Agencja Kosmiczna) czy JAXA (Japońska Narodowa Agencja Kosmiczna). Załogi docierać będą tam statkami Orion, oraz kapsułami Dragon.

Projekt finalnego wyglądu stacji Gateway. Źródło: wikipedia.org
Projekt finalnego wyglądu stacji Gateway. Źródło: wikipedia.org
Grafika ilustracyjna: spacex.com
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Piotr Karcz

Informatyk z pasji i powołania. Prognosta i synoptyk, miłośnik fotografii i historii.

© 2020 INCUS Group