Zeszłej nocy (2.05) około godziny 22:00 nad Polską można było obserwować nie tylko zorzę polarną. Z południa na północ przemieszczał się dziwny obiekt, przypominający kometę. Dość szybko udało się zidentyfikować dwóch, potencjalnych sprawców tego niecodziennego spektaklu. Po serii analiz, wiemy już czym było wczorajsze tajemnicze zjawisko na nocnym niebie.
Wczorajsza noc zdecydowanie zapewniła fanom astronomii nie lada widowisko. Prognozowana zorza polarna pojawiła się i pięknie rozświetliła niebo nad północną Polską. Była to jedna z ostatnich okazji do jej dobrej obserwacji przez latem. Niebo robi się bowiem coraz jaśniejsze na północy i w ciągu najbliższych kilkunastu dni obserwacja jedynie bardzo silnej zorzy będzie możliwa. Wiedząc o prognozowanej burzy geomagnetycznej, wielu fotografów i pasjonatów kosmosu skierowało swój wzrok na północ. Zostali nagrodzeni nie tylko zorzą, ale i bardzo niecodziennym widokiem. Około godziny 22:00 z południa na północ przemieszczało się tajemnicze zjawisko na niebie. Po licznych spekulacjach i dokładnych analizach ekspertów, wiemy już czym było.
Tajemnicze zjawisko na nocnym niebie
Fani astronomii mieli zeszłej nocy nie lada szczęście. Tuż przed godziną 22:00 z południa na północ przemieszczała się jasna łuna z czymś w rodzaju jasnej gwiazdy w środku. Fenomen przypominał kometę, jednak przesuwał się po niebie zbyt szybko. Od razu pojawiły się spekulacje, czym mógł on być. Najczęściej pojawiały się sugestie, że był to górny stopień rakiety Falcon 9, albo eksperymentalny kosmiczny żagiel ACS3, który miał wyrzucać gazy napędowe, bądź odpowiedzialne za otwarcie żagla.
Późniejsze analizy jakie przeprowadził między innymi Karol Wójcicki z portalu Z Głową w Gwiazdach wskazują na to, że byliśmy światkami deorbitacji górnego stopnia rakiety Falcon 9 firmy SpaceX. Łuna widoczna wokół pojazdu to gazy wylotowe z silnika, który spowalniał rakietę. Aby po zużyciu paliwa nie pozostała na orbicie i jej nie zaśmiecała, krótko po wypuszczeniu ładunku, jakim były satelity obserwacyjne Maxar. Jak podkreśla popularyzator nauki, jest to bardzo nietypowa i szybka deorbitacja. Rakieta wystartowała zaledwie kilkadziesiąt minut wcześniej i od razu po zakończeniu swojej pracy, przed ukończeniem pierwszej orbity, odpaliła silnik główny, aby spłonąć nad Pacyfikiem na południe od Alaski. Z tego powodu można było podziwiać łunę nad znaczną częścią Europy południowo-wschodniej, środkowej i wschodniej, w tym nad Polską.
Flyby of ACS3 NASA Solar sail in Poland, May 2nd 21:55 GMT pic.twitter.com/73higo20Df
— ikey~ (@ikey_uwu) May 2, 2024
Grafika ilustracyjna: Ike Jaroszuk/Sieć Obserwatorów Burz
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.Śledź nas na Facebooku!
Doceniasz naszą pracę? Postaw nam wirtualną kawę!

