silne burze

Za nami kolejny, burzowy dzień w tym roku. Choć prognozy przewidywały rekordowo silne burze, ostateczna sytuacja była spokojniejsza. Nie obyło się jednak bez szkód. Były one na szczęście znacznie mniejsze niż potencjalnie mogłyby być.

Niedziela przyniosła, zgodnie z prognozami, silne burze w pasie od południowo-zachodniej, przez centralną, po północno-wschodnią Polskę. Były jednak słabsze niż wskazywały na to jeszcze wczoraj w południe prognozy numeryczne, czy radiosondaże. Mimo tego doszło do licznych zalań i szkód wiatrowych. Imponująca była również aktywność elektryczna.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa podsumowało minioną dobę. Z zamieszczonego raportu wynika, że Straż Pożarna interweniowała przeszło 1000 razy, najwięcej w województwach mazowieckim, łódzkim i podlaskim. Wiatr uszkodził siedem poszyć dachowych, a woda zalała liczne piwnice i niższe kondygnacje. W skutek deszczu ucierpiało między innymi stołeczne lotnisko im. Fryderyka Chopina. Z kolei w samej Warszawie wiatr połamał wiele drzew. Później nawałnice przeniosły się nad Podlasie i wschodnie Mazury.

Silne burze nad Polską

Gwałtowne burze, które pojawiły się w niedzielę popołudniu i przez wieczór i noc przetoczyły się przez centrum i północny wschód kraju były związane z wyjątkowo groźnym frontem pofalowanym. W jego linii powstał dynamiczny, ale powolny niż. Według prognoz numerycznych miał przenieść się nad Polskę, jednak ostatecznie zatrzymał się nad Czechami. Mniejszy niż prognozowano kontrast termiczny, oraz czynniki hamujące zatrzymały rozwój niedzielnych burz.

Mimo tego gwałtowne superkomórki, łączące się w późniejszych godzinach w układ wielokomórkowy przeszły w pasie od zachodniej części województwa opolskiego, przez południe województwa wielkopolskiego, województwa łódzkie, mazowieckie i podlaskie, po wschodnią część województwa warmińsko-mazurskiego i dalej nad Białoruś i Rosję. Ostatecznie układ dotarł w rejon Moskwy, około 1600 km od miejsca powstania.

Na swojej trasie nawałnice pozostawiły zniszczenia, jednak były one mniejsze od prognozowanych. Ostatecznie burze okazały się słabsze. Nikt nie został poszkodowany, ani nie zginął. Mimo pozornie spokojnego dnia, burze które pojawiły się między innymi nad Łodzią, Warszawą czy Białymstokiem były groźne. Porywy maksymalne sięgały 100 km/h, padał grad o średnicy nawet 5 cm, a deszcz powodował gwałtowne zalania. Co więcej, liczne wyładowania powodowały straty w energetyce, w skutek burzy nad stolicą, przez pewien czas nie działało kilka kanałów telewizyjnych. W szczytowym momencie około 32 tys. osób pozostawało bez prądu. PKP odnotowały 30 incydentów pogodowych, które opóźniły 60 pociągów

Fot. poglądowe: Sieć Obserwatorów Burz
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Robert Marcinowicz

Blogger lotniczy, koordynator operacji lotniczych w Porcie Lotniczym Gdańsk, meteorolog z zamiłowania. Autor tekstów o tematyce meteorologicznej, astronomicznej, transportu kosmicznego, klimatologicznej, geologicznej i lotniczej. Synoptyk i nowcaster Sieci Obserwatorów Burz

Dodaj komentarz

© 2021 INCUS Group