Nad Polskę ponownie dociera pył saharyjski. Jak co roku, silne niże nad Morzem Śródziemnym, sprowadzają krótkie, silne ocieplenie w naszej części Europy, a wraz z nim, drobny piasek z północy Afryki. Poza lekkim przymgleniem nieba, czy możliwym osadem na samochodach, nie jest to zjawisko mające jakikolwiek wpływ na nasze życie. Jest to jednak idealna pożywka dla nastawionych na zysk, a nie rzetelność i jakość, media.

Mimo końcówki zimy i okresu statystycznie najchłodniejszej wody w Morzu Śródziemnym, festiwal niżów trwa tam w najlepsze. Po głębokim, dynamicznym układzie znad Morza Jońskiego na początku tygodnia, obecnie przechodzi tam kolejny cyklon. Postępująca przez to wymiana mas powietrza, zapewniła nam kolejny, bardzo ciepły okres podczas tegorocznego lutego. Między innymi dzięki tej sytuacji, tegoroczny luty prawie na pewno okaże się najcieplejszy w historii pomiarów w Polsce. Silne ocieplenie, nie tylko pod koniec zimy, to także często transport zanieczyszczeń powietrza. W szczególności nad Polską zaznacza się pył saharyjski, który bardzo rzadko występuje nad naszym krajem w znacznych ilościach. Również i tym razem, będzie go bardzo mało.

Pył saharyjski ponownie nad Polską

Znajdujący się obecnie nad centralną częścią Morza Śródziemnego niż, ulokowany między Sardynią a północną Tunezją, wraz z wyżami znad południowo-zachodniej Rosji i Turcji, sprowadza dość wąski pas ciepłego powietrza do Europy Środkowej. Wyraźnie widać go na mapach anomalii temperatury na wysokości 1500 metrów.

Anomalia temperatury na wysokości 1500 metrów nad Europą południowo-środkową i wschodnią. Model ECMWF. Źródło: Meteologix.com

Wraz z cieplejszym powietrzem, do Europy napływa pył znad Sahary. Choć jest do sporo nad środkową częścią Morza Śródziemnego, to nad Polską będzie go bardzo mało. Można wręcz powiedzieć, że nad naszym krajem, będą jego śladowe ilości, pomijalne wręcz w jakichkolwiek obserwacjach. Według modelu SKIRON, należącego do Uniwersytetu w Atenach, stężenie pyłu nie przekroczy w najbliższych dniach 20 mikrogramów na metr sześcienny powietrza. Warto dodać, że jest to prognoza maksymalnego stężenia w pobliżu ziemi. Najwięcej będzie go w piątek około południa i swoim zasięgiem obejmie południe i zachód Polski. Możliwe że spadnie tam z deszczem, lub naturalnie osiądzie, tworząc miejscami bardzo cienką warstwę drobnego piasku i kurzu na samochodach.

Maksymalny zasięg i stężenie pyłu nad Europą i Północną Afryką w piątek, około południa. Model SKIRON. Źródło: Uniwersytet w Atenach.

Po weekendzie, pył opuści na jakiś czas środkową Europę. Najdłużej, bo do wtorku, może się utrzymać w śladowych ilościach nad Tatrami.Tak małe ilości pyłu najpewniej nawet nie zabawią nieba, a jedynie je nieco zamglą. Co więcej, ewentualny “brudny” deszcz będzie miał niewielki efekt. Nie ma też zagrożenia dla osób z chorobami układu oddechowego. Dużo groźniejsze dla nich będzie codzienne, miejskie zanieczyszczenie powietrza. Warto też zaznaczyć, wbrew krzykliwym nagłówkom, nie jest to żaden, radioaktywny pył. Ilość izotopów promieniotwórczych jest w nim taka sama jak w większości innych aerosoli i pyłów. Związane z saharyjskim pyłem promieniowanie jest nawet mniejsze niż naturalne promieniowanie tła w większości Polski, czy to związane z deszczem.

Media jak zawsze nie zawodzą – “radioaktywny pył!” “PILNE” i inne wymysły

Oczywiście każda okazja do zarobku jest dobra. Doskonale wiedzą o tym polskie media, z których już nieliczne wiedzą co to etyka dziennikarska. Jeszcze mniej, nadal ją stosuje. Straszenie całkowicie normalnymi, czy niegroźnymi zjawiskami pogodowymi, staje się normą. Jak podkreśla wielu ekspertów, pasjonatów, czy autorytetów w świecie meteorologii, takie działanie tylko zaszkodzi ostrzeżeniom przed prawdziwymi zagrożeniami. Krzykliwe, a nawet wręcz szkodliwe nagłówki o radioaktywnym, niebezpiecznym, niszczycielskim pyle, skrytykowali między innymi Jarosław Turała, czy Paweł Błaszkowski.


Częste, krzykliwe, clickbaitowe nagłówki, czy grafiki w mediach, ostrzegające przed pyłem saharyjskim, mgłą, czy informujące o prognozie długoterminowej powodują, że odbiorcy zaczynają ignorować takie treści. Faktyczne ostrzeżenia pogodowe dostają wówczas łatkę “straszaków” i po prostu są ignorowane. Nawet jeśli część odbiorców poważnie potraktuje faktyczny alert pogodowy, to nieprzychylne komentarze od osób, które już wielokrotnie zraziły się śmieciową jakością polskich mediów, będą zniechęcać kolejne osoby.

Doskonałym przykładem są prognozy publikowane przez Sieć Obserwatorów Burz. Wyważone, merytorycznie przygotowane i oparte o twarde dane ostrzeżenia meteorologiczne, notorycznie są określane “straszeniem”. Jest to tylko i wyłącznie wina komercyjnych mediów, zwłaszcza dużych grup medialnych, nastawionych na kliknięcia i zyski. Niestety bierność takich organów jak Rada Mediów Narodowych, Rada Etyki Mediów, czy KRRiT, tylko pogłębia problem. Wspomniane organizacje wolą sprawdzać czy w danej rozgłośni radiowej zgadza się co do sekundy ilość lokalnych wiadomości, niż karać największe portale medialne za rozsiewanie nieprawdy i niszczenie zaufania społecznego do organizacji rządowych i pozarządowych. O sianiu paniki i wręcz kłamaniu w publikowanych treściach nie wspominając.

Grafika ilustracyjna: Worldview/NASA/University of Athens
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Śledź nas na Facebooku!

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam wirtualną kawę!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pobierz naszą aplikację Monitor Burz i czytaj newsy z IncusMeteo na swoim telefonie!
pobierz z Google PlayDownload on the App Store

Robert Marcinowicz

Blogger lotniczy, pilot, były pracownik obsługi naziemnej, meteorolog z zamiłowania. Autor tekstów o tematyce meteorologicznej, astronomicznej, transportu kosmicznego, klimatologicznej, geologicznej i lotniczej. Synoptyk i nowcaster Sieci Obserwatorów Burz

© 2020-2025 INCUS Media Group