potężny rozbłysk na słońcu

Dziś popołudniu czasu polskiego miał miejsce potężny rozbłysk na Słońcu, określony jako wyjątkowo silny klasy X. Zmierzono nawet X 9.05, co oznacza że jest najsilniejszym w tym cyklu słonecznym, nawet przebijając majowy X 8.7, który wywołał potężne zorze krótko przed wakacjami. Czy i tym razem pojawią się zorze? Jeśli tak, to kiedy ich wypatrywać? I czy rozbłysk zagrozi naszej technologii?

Jesteśmy obecnie blisko szczytu aktywności słonecznej podczas 25. cyklu. Z tego powodu w ostatnich miesiącach znacznie częściej obserwowane są silne rozbłyski i koronalne wyrzuty masy (CME). Również dlatego zorze są dość częste, oraz spektakularne. Cykl jest bowiem bardzo aktywny, a wędrówka biegunów magnetycznych dodatkowo poprawia warunki obserwacyjne w naszym kraju. Po rekordowych zorzach wiosną, oraz spektakularnym pokazie w sierpniu podczas maksimum roju Perseidów, może nas czekać kolejny niesamowity pokaz. Dziś popołudniu na słońcu nastąpił potężny rozbłysk klasy X9.05. Jest on najsilniejszym póki co w tym cyklu. Co ważniejsze, skierowany był w stronę Ziemi i nastąpił wraz z CME. Przewidywana jest więc silna burza geomagnetyczna.

Potężny rozbłysk klasy X9.05 na Słońcu

Według oficjalnych pomiarów to najsilniejszy, skierowany w Ziemię rozbłysk obecnego cyklu słonecznego. Około godziny 14:15 czasu polskiego z aktywnego obszaru plam słonecznych AR3842 doszło do silnego rozbłysku, wraz z późniejszym koronalnym wyrzutem masy. Oznacza to że w stronę naszej planety leci potężny ładunek plazmy. Według najnowszych szacunków może do nas dotrzeć już za nieco ponad dobę, czyli w nocy z piątku na sobotę. Specjaliści z NOAA przewidują burzę geomagnetyczną G3 lub G4, a więc słabszą niż podczas pamiętnej zorzy z maja tego roku, gdy mieliśmy do czynienia z pierwszą od 21 lat burzą G5. Mimo tego jeśli wszytko dobrze się zgra, czeka nas być może powtórka z sierpniowej zorzy, a być może nawet większy pokaz!

Obecne dane wskazują, że chmura naładowanych cząstek ze Słońca zmierza z dużą prędkością do Ziemi, a jej główna część jest niemal idealnie skierowana na naszą planetę. Prędkość wyrzutu daje także szanse na połączenie się go z wcześniejszą chmurą plazmy, którą wyemitowało słońce podczas rozbłysku X7, który nastąpił w nocy z wtorku na środę. Co ciekawe, wygenerowała go ta sama grupa plam co dzisiejszy X9.05. W takiej sytuacji obłoki plazmy nałożą się na siebie, potencjalnie potęgując burzę geomagnetyczną. Nadal czekamy na dokładną analizę danych i bardziej szczegółowe prognozy. Pewnym jest jednak to, że warto monitorować sytuację zorzową w nadchodzących kilkunastu godzinach.

Czy zobaczymy zorzę?

Zorzę ciężko będzie jednak wypatrzeć przez pochmurne niebo, to na pewno. O tym czy górne warstwy atmosfery się zaświecą zadecyduje nie tylko siła i prędkość chmury cząstek ze słońca, ale i ich polaryzacja. Jeśli jednak warunki będą odpowiednie, sprzyjać musi także pogoda ziemska. Ta nie będzie należeć do najlepszych podczas nocy z piątku na sobotę. W większości kraju spodziewamy się chmur, które jedynie na północy będą ustępować. Najlepsze, choć nadal na ogół średnie warunki, będą w województwach pomorskim i zachodniopomorskim. Im bliżej wybrzeża tym chmur powinno być mniej. Z jednej strony to dobra wiadomość, bowiem zorza będzie najlepiej widoczna na północnym niebie.

Prognozowane zachmurzenie chmurami niskimi o północy czasu polskiego w nocy z piątku na sobotę (4/5.10). Model Swiss. Źródło: Meteologix

Jeśli będzie jednak wyjątkowo silna, trzeba będzie jej szukać w praktycznie każdej części nieba. Z tego powodu warto znaleźć miejsce w którym nie ma wielu przeszkód terenowych w żadnym kierunku. Idealny byłby także punkt znacznie oddalony od wszelkich źródeł światła. Możliwe jednak że konkretne informacje odnośnie tego, czy zorza w ogóle powstanie, oraz kiedy dotrze do nas CME, będą dość późno. Konieczne jest odpowiednie przeanalizowanie danych i modelowanie, między innymi propagacji wyrzutu. Wyniki poznamy być może jeszcze dzisiejszej nocy, lub jutro rano.

Silny rozbłysk. Czy jest dla nas groźny?

Choć X9.05 to silny rozbłysk, a wyemitowane przezeń zaburzenia elektromagnetyczne mogą mieć wpływ na komunikację radiową. SWPC (centrum przewidywania prognozy kosmicznej) wydało ostrzeżenie przed burzą geomagnetyczną. Oznacza to możliwe problemy z nawigacją satelitarną, czy łącznością radiową. Wbrew apokaliptycznym nagłówkom, nie grozi nam koniec świata ani powrót do epoki kamienia łupanego.

Burze klasy G3 lub G4 są rzadkie, ale nie na tyle, aby stanowić poważne zagrożenie dla naszej technologii. Co pokazały wydarzenia z maja, nawet burza geomagnetyczna klasy G5 nie jest czymś co poważnie nam zagraża. Warto jednak uważnie obserwować słońce i mieć plan awaryjny na wypadek superrozbłysku. Są to ekstremalnie rzadkie, silne zjawiska, mogące dosłownie niszczyć elektronikę. Ostatni tak silny rozbłysk, szacowany na klasę X45, dotarł do naszej planety w pierwszych dniach września 1859 roku. Zdarzenie określone jako Carrington Event, było tak silne, że papier na telegramach zapalał się od przeskakujących iskier, a zorze widoczne były nawet w środkowym Meksyku, na Kubie czy Hawajach.

Grafika ilustracyjna: Ike Jaroszuk/Sieć Obserwatorów Burz/NASA/NOAA
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Śledź nas na Facebooku!

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam wirtualną kawę!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pobierz naszą aplikację Monitor Burz i czytaj newsy z IncusMeteo na swoim telefonie!
pobierz z Google PlayDownload on the App Store

Robert Marcinowicz

Blogger lotniczy, pilot, były pracownik obsługi naziemnej, meteorolog z zamiłowania. Autor tekstów o tematyce meteorologicznej, astronomicznej, transportu kosmicznego, klimatologicznej, geologicznej i lotniczej. Synoptyk i nowcaster Sieci Obserwatorów Burz

© 2020-2025 INCUS Media Group