W ostatnich dniach do Polski zaczęła napływać chłodniejsza masa powietrza, ponownie sprowadzając niższe temperatury, przymrozki a nawet mrozy. Wraz z wyżową pogodą pojawiają się jednak inne zagrożenia. Choć nie są one tak dynamiczne i zazwyczaj widoczne jak w czasie wędrówki niżów, to w dłuższej perspektywie oznaczają znaczne straty w wielu branżach, wysokie ceny niektórych produktów a nawet braki pewnych usług. Chodzi o brak opadów i suszę hydrologiczną, którą tegoroczna wiosna tylko pogłębia. Czy jest widoczne światełko w tunelu, czy też czeka nas kontynuacja suszy?

Zgodnie z prognozą długoterminową na maj, pierwsza połowa miesiąca upłynie pod znakiem dominacji wyżu znad Wysp Brytyjskich. Ulokowanie tego systemu na zachód od Polski, oraz zgodny z ruchem wskazówek zegara (na półkuli północnej) obrót wyżów sprawia, że do Europy Środkowej i południowo-wschodniej napływa znacznie chłodniejsze powietrze. W jego efekcie skończył się krótki, ciepły okres na początku majówki. Ostatnie noce przynoszą rozległe przymrozki, a nawet mrozy na znacznym obszarze kraju. Niestety nie jest to jedyny efekt wyżowej dominacji. Wraz z nią czeka nas dalszy, silny niedobór opadów.

Niedobór opadów – kontynuacja suszy w większości Polski

Wyże, zwłaszcza te długotrwałe, niosą ze sobą ciche i na pierwszy rzut oka niezauważalne zagrożenia. Są nimi wysokie, dobowe amplitudy temperatur, długotrwałe upalne lub chłodne okresy, zimą pogorszenie jakości powietrza i mgły, wysokie nasłonecznienie, lub jego brak, a także znaczne niedobory opadów. To właśnie one odpowiadają za wiosenne przymrozki, długotrwałe fale upałów latem, mgły i smog zimą, czy jesienną szarówkę. Za każdym razem wiążą się z nimi także niemal całkowite braki opadów atmosferycznych. To też będzie nam towarzyszyć w najbliższych niemal dwóch tygodniach.

Prognozowana suma opadów do 22. maja w Polsce. Model ECMWF. Źródło: Meteologix

Choć niektóre media, w tym te, które udają że są pogodowe, informują o monsunie i zalaniach, to szanse na te zjawiska są dość niskie. Do 18. maja modele ECMWF i południowokoreański UM przewidują znaczne opady jedynie na południu kraju, a najpewniej tylko na południowym wschodzie. W pozostałych regionach spaść ma w tym okresie maksymalnie do 10-15 mm deszczu. Będzie jednak wiele regionów, gdzie spaść ma mniej niż 1 mm deszczu. Dalsze prognozy modelu ECMFW przewidują jedynie nieznaczny opad i do 22. maja łączną sumę opadów w niektórych regionach nie większą niż 5 mm. Bardziej obiecujące są prognozy amerykańskiego modelu GFS, jednak ostatnie działania administracji Donalda Trumpa, w tym cięcia finansowania NOAA sprawiły że dokładność tego modelu znacznie spadła.

Opady mogą pojawić się w centrum i na wschodzie w piątek. Będą jednak słabe i przelotne. Nieco więcej deszczu może spaść w weekend, oraz na początku przyszłego tygodnia. Niestety poza nurkującym w sobotę, niewielkim niżem, który przyniesie nieco więcej opadów, deszcz w kolejnych dniach będzie przelotny i w większości ograniczony do regionu Karpat i ich przedgórza. Układ sprowadzi także kolejną porcję chłodu, choć nie będzie on aż tak silny jak na początku obecnego tygodnia. Stopniowe ocieplenie może się zacząć od około 15 maja.

“Niestety będzie padać” – skandaliczne nagłówki w czasie suszy

Mimo powodzi we wrześniu zeszłego roku, większość Polski zmaga się z niedoborem opadów. Zeszłoroczna wiosna była kolejną z niedoborem deszczu w wielu regionach. Ciepłe i suche lato oraz wyjątkowo sucha jesień nie poprawiły sytuacji, a niedobór deszczu i co ważniejsze, praktycznie brak śniegu zimą, pogłębiły kryzys wodny. W lutym miejscami deszcz nie spadł w ogóle, a w kwietniu padało sporadycznie. Teraz maj, który jest dla wielu roślin szczytem sezonu wegetacji, ponownie będzie suchy, chłodny i okresowo przymrozkowy. W Polsce brakuje wody opadowej, a brak retencji w większości kraju pogarsza tylko sytuację.

Prognozowana na sobotę, 10. maja, wilgotność gleby w warstwie 0-60 cm. Brązowe pola to miejsca z wilgotnością poniżej 30%, szare poniżej 10%. Model ECMWF. Źródło: Meteologix

Mimo tego, przy nawet cieniu szans na opady, media zalewają nas smutnymi tytułami o tym, że będzie padać. Co więcej, mówienie o tym że “niestety” pojawi się deszcz jest otwartą ignorancją autora tekstu. Bo redaktorem kogoś takiego ciężko nazwać. Brak deszczu i obniżanie się wód gruntowych to zła wiadomość nie tylko dla rolników czy sadowników, ale i dla każdego z nas kto ma ogród. To także wysychające studnie, trudności w napojeniu zwierząt, braki wody dla przemysłu czy energetyki, miejscami nawet ograniczenia w jej zużyciu czy wręcz jej długotrwałe braki. Może na to nie wyglądać, ale Polska ma jeden z najniższych bilansów wodnych w Europie i mimo rzek czy zielonych lasów, na jednego mieszkańca przypada bardzo mało wody. Zaniedbania ciągnące się już dekadami w retencji, zatrzymywaniu wody opadowej czy gospodarce wodnej przynoszą teraz skutki.

Klimat naszej części Europy robi się coraz bardziej ekstremalny pod względem opadów – deszczu brakuje, a jeśli już się pojawia, to albo jest go niewiele, albo spada punktowo w dużych ilościach, powodując więcej szkód niż pożytku.

Grafika ilustracyjna: Robert Marcinowicz/INCUS News/Meteologix.com
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Śledź nas na Facebooku!

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam wirtualną kawę!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pobierz naszą aplikację Monitor Burz i czytaj newsy z IncusMeteo na swoim telefonie!
pobierz z Google PlayDownload on the App Store

Robert Marcinowicz

Blogger lotniczy, pilot, były pracownik obsługi naziemnej, meteorolog z zamiłowania. Autor tekstów o tematyce meteorologicznej, astronomicznej, transportu kosmicznego, klimatologicznej, geologicznej i lotniczej. Synoptyk i nowcaster Sieci Obserwatorów Burz

© 2020-2025 INCUS Media Group