Jaka pogoda na Wielkanoc 2024?

Jaka będzie pogoda na Wielkanoc 2024? Może będzie ciepło, a może zimno. Możliwe że będą chmury, ale są szanse że pojawi się słońce. Będzie padał albo deszcz albo śnieg. Na ponad tydzień przed Wielkanocą mamy dziesiątki redakcji, gazet, portali i blogów, prześcigających się w prognozach na ostatnie dni marca. Jak bardzo są one wiarygodne, dlaczego prognoza na więcej niż trzy dni do przodu to bardziej ciekawostka, a nie prawda objawiona i co sprawia, że takie wpisy świetnie się klikają? Plus bonus, przygotowaliśmy dla Was wstępną analizę na okres Wielkanocy. Nie jest to jednak oficjalna prognoza.

Jak co roku redakcje prześcigają się w tym, kto wcześniej, bardziej szokująco i “rzetelnie” przewidzi pogodę na Wielkanoc. Tak samo jak miesiąc wcześniej portale rozpisują się o tym jakie będzie Boże Narodzenie, tak też już w lutym były pierwsze artykuły o tym jaka ma być pogoda w Wielkanoc. Niestety taki pokaz dziennikarskiego dna, pędu za kliknięciami i robienia idiotów z czytelników to nie tylko domena małych, regionalnych, lub nastawionych na łatwy zysk stron internetowych. Także najwięksi gracze na polskim rynku medialnym coraz częściej sięgają po wyssane z palca bzdury. Wszystko w imię kliknięć i zysków z reklam. Kiedy będzie można z dużą dozą pewności powiedzieć jaka będzie pogoda na Wielkanoc 2024?

Jaka pogoda na Wielkanoc 2024?

Zaczniemy od najważniejszej kwestii, czyli co obecnie przewidują modele pogodowe. Warto tu zaznaczyć, że są to nadal wczesne szacunki, obarczone znacznym błędem. Oficjalna prognoza pojawi się dosłownie na ostatnią chwilę, w środę, 27. marca. Wynika to z prostego faktu – prognozy się zmieniają. Wraz z nowymi danymi, zwiększa się ich dokładność, prawdopodobieństwo konkretnych zjawisk się zwiększa, a innych zmniejsza. Pogoda choć możliwa w pewnym stopniu do przewidzenia, to nadal wypadkowa olbrzymiej ilości mniej lub bardziej losowych zdarzeń. Przez to im dalsza w przyszłość prognoza, tym jest mniej prawdopodobna. Jeśli jest poprawna, to wynika to z rachunku prawdopodobieństwa, z niczego więcej. Raz się sprawdziła, kilkanaście razy się nie sprawdzi. Proste? Proste.

Mając to na uwadze, zaglądamy w modele pogodowe. Z wiodących prognoz, tylko amerykański GFS obejmuje obecnie (20. marca) całą Wielkanoc. Przewiduje on dużo chmur w czwartek i piątek, z szansą na opady na Pomorzu Zachodnim i Środkowym, zwłaszcza w Wielki Piątek. Więcej rozpogodzeń, ale nadal z dominacją chmur, pojawi się na południowym wschodzie. Wielka Sobota będzie wstępnie pochmurna i w pierwszych godzinach miejscami deszczowa na zachodzie i północy. Później, podobnie jak w Niedzielę Wielkanocną, opady powinny zaniknąć, jednak chmury będą dominować. Lany Poniedziałek będzie mokry w większości kraju, najpewniej głównie popołudniu i wieczorem na zachodzie, w centrum i na północy.

Termometry wskażą w czwartek od 10-14 stopni na wybrzeżu do 17-19 na południowym zachodzie, w centrum, oraz miejscami na południu. W Wielki Piątek jeszcze cieplej – od 15-16 stopni na wschodzie, po nawet 19-21 na południowym zachodzie. W sobotę do nawet 22 stopni na zachodzie i w centrum kraju, a na wschodzie 17-19 stopni na plusie. Niedziela wszędzie poza północnym wschodem przyniesie ponad 20 stopni, w tym na południu miejscami nawet 25 stopni! W poniedziałek zacznie się ochłodzenie – na południowym zachodzie już około 16-18 stopni, podczas gdy w pozostałych regionach od 19 do nawet 24 stopni!

Powyższe dwa akapity możemy wyrzucić do kosza!

Powyższą “analizę” napisałem w 12 minut. W połowie zrobiłem sobie kawę i odpisałem na wiadomość od mojej dziewczyny. Średnio ogarnięty redaktor, korzystając z intuicyjnych portali takich jak WXCharts, czy Windy, mógłby przygotować pełny wpis, z grafikami, tagami i edycją pod SEO (co to? Zaraz wyjaśnimy) w mniej niż godzinę. Jest tu jednak pewien istotny problem, o którym taki redaktor nie ma pojęcia i w sumie nie chce go mieć. Otóż, prognozy się zmieniają! Przykład? Proszę bardzo!

Wstępna prognoza na Wielkanoc, jaka znajduje się dwa akapity wyżej, powstała w oparciu o jeden model pogodowy, była pisana na szybko, bez jakiegokolwiek zagłębienia się w poprzednie wyliczenia, a co więcej, oparta o tylko jedną aktualizację modelu. Konkretnie o tą z północy czasu urzędowego w dniu 20. marca. Aktualizacja o godzinie 6 pokazuje już znacznie inny obraz! Za przykład posłuży nam Niedziela Wielkanocna, godzina 12:00 czasu urzędowego (143:00 czasu polskiego):

Porównanie wyliczeń modelu GFS z godziny 0:00 UTC (lewa) i 6:00 UTC (prawa). Ta sama data, ten sam czas, dwie kompletnie różne prognozy temperatury z tego samego modelu. Różnica jednej aktualizacji. Źródło: WXCharts

Widzimy olbrzymie rozbieżności między obiema prognozami. A to tylko sześć godzin różnicy między danymi wejściowymi. Między aktualizacją z godziny 0:00 UTC a 6:00 UTC, odpowiedzialny za (obecnie) prognozowane ochłodzenie niż, zmienia swoje położenie aż o kilkaset kilometrów, a czas jego nadejścia zmienia się o niemal 36 godzin! Podobnie z opadami. Wcześniejsza aktualizacja nie widzi ich wcale, co więcej, przewiduje umiarkowane zachmurzenie. Późniejsza o zaledwie sześć godzin prognozuje potężną strefę opadów nad znaczną częścią Polski.

Ta sama sytuacja, tym razem z opadami. Po lewej aktualizacja z godziny 0:00 UTC, z prawej z 6:00 UTC. Źródło: WXCharts

Kilka słów o bezsensowności, samozaprzeczaniu i zwykłym naciąganiu w temacie prognoz długoterminowych, przekazał Paweł Błaszkowski w najnowszym odcinku serii Bawole Echo na YouTube.

O co chodzi z kliknięciami?

Często wspominamy, krytykując inne media, o “kliknięciach”. O co w nich właściwie chodzi? Odpowiedź jest prosta. Reklamy. Zanim dotrzemy do (niestety coraz słabszych jakościowo) treści na danym portalu, musimy kliknąć masę zgód, zamknąć liczne okna reklamowe i nawigować między grafikami w artykule a bannerami reklamowymi. Sami też mamy reklamy jako źródło utrzymania portalu, ale staramy się trzymać zdrowy kompromis między zyskiem a czytelnością.

Oczywiście reklamy oznaczają zyski. Nie są one duże z jednego czy dwóch wyświetleń. Jeśli jednak stronę odwiedzi kilkanaście tysięcy osób, może się z tego uzbierać niezły napiwek. Te kilkanaście tysięcy osób pomnóżmy razy 10-15 (przeciętna ilość newsów dziennie w dobrej redakcji) i mamy już dniówkę. Nie są to wielkie pieniądze, ale jeśli mamy kilka lub kilkanaście portali, które po prostu kopiują jeden wpis pod różnymi adresami i rozsiewają go po mediach społecznościowych, kasa jest na prawdę dobra. A jeśli mowa tu o dużym portalu informacyjnym, mającym dziennie ponad milion odsłon, to zyski tylko z jednego wpisu potrafią być potężne.

Dlaczego jednak nie stawiać na wartościowe wpisy? Odpowiedź jest prosta. Są czasochłonne i często mało ciekawe. Nie chodzi o to, że są nieistotne, albo nudne. Problem leży w tym, że nikną w podobnych wpisach na innych portalach. To co sprawia że klikamy, to nagłówki, grafiki, mające jak najbardziej szokować, albo wpasowywać się w to czego w danym okresie szukamy. Jest przecież masa osób, która już miesiąc wcześnie chce wiedzieć czy w Lany Poniedziałek zrobi grilla.

Dobrą robotę robi też pozycjonowanie strony. Tzw. SEO to w dużym uproszczeniu szereg praktyk, które sprawiają że dany wpis jest bardziej promowany przez przeglądarkę. Dodajmy do tego krzykliwy, lub szokujący nagłówek, plus odpowiednio dobraną grafikę. Sukces murowany. Sztucznie zwiększamy ilość wejść, oszukując odbiorcę, a przez to mamy większy zysk. A później, kiedy faktycznie będzie działo się coś złego w pogodzie, to najbardziej rzetelne portale i organizacje będą określane mianem “straszaków”.

Grafika ilustracyjna: Pixabay/WXCharts
Treści zawarte na stronie podlegają prawu autorskiemu. Ponowne wykorzystanie tekstów, grafik, filmów, czy pozostałych komponentów strony w całości, bądź we fragmentach bez podania źródła, lub pisemnej zgody redakcji jest kradzieżą i będzie podstawą do wszczęcia postępowania karnego.

Śledź nas na Facebooku!

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam wirtualną kawę!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pobierz naszą aplikację Monitor Burz i czytaj newsy z IncusMeteo na swoim telefonie!
pobierz z Google PlayDownload on the App Store

Robert Marcinowicz

Blogger lotniczy, pilot, były pracownik obsługi naziemnej, meteorolog z zamiłowania. Autor tekstów o tematyce meteorologicznej, astronomicznej, transportu kosmicznego, klimatologicznej, geologicznej i lotniczej. Synoptyk i nowcaster Sieci Obserwatorów Burz

© 2020-2025 INCUS Media Group